W dzisiejszej Rzeczpospolitej ukazał się ciekawy artykuł o niszczeniu roślinności przez Quady. Na górskie szlaki z rykiem silników wdzierają się quady, motocykle crossowe, a zimą skutery śnieżne. Są zagrożeniem dla turystów i zwierzyny. GOPR jest bezradne wobec wandali
– Z roku na rok jest ich coraz więcej. To już prawdziwa klęska w górach -zgodnie mówią działacze turystyczni, ekolodzy, leśnicy i pracownicy parków narodowych. W Internecie bez trudu można znaleźć ogłoszenia o ekscytujących rajdach samochodami terenowymi, quadami (motory na czterech kołach) i skuterami śnieżnymi, zwłaszcza po górskich i leśnych trasach Gorców, Podhala i Beskidów. Wciąż przybywa wypożyczalni quadów.
Plaga motocykli
- Nad samochodami terenowymi i quadami można jeszcze zapanować, zagrodzić im drogę. Największą plagą są motocykle terenowe -mówi Michał Jagoda, komendant strażników Gorczańskiego Parku Narodowego.
Brawurowe jazdy na crossowych maszynach to nowa moda w polskich górach. Młodzi zamożni ludzie kupują terenowe yamahy, hondy czy kawasaki bez lamp, świateł stopu i homologacji, nieprzeznaczone do ruchu na drogach publicznych. W weekendy ładują je na lawety i jadą do podgórskich miejscowości. Stamtąd ruszają grupami na turystyczne szlaki, lekceważąc zakazy wjazdu motocykli do lasów i parków narodowych.
- Bez przerwy mamy sygnały od turystów, że crossowcy schlapali ich błotem, obsypali kamieniami wylatującymi spod kół. Są przypadki potrąceń -mówi Mariusz Zaród, naczelnik Grupy Podhalańskiej GOPR. We wrześniu ubiegłegoroku na Kudłaczach w Beskidzie Wyspowym rozpędzony 25-letni motocyklista śmiertelnie potrącił na szlaku 76-letniego Wiesława W.
Crossowcy na Nosalu
-Mieliśmy już nawet przypadek, że dwaj motocykliści przemknęli z hukiem przez pełną turystów Dolinę Kościeliską. Nieraz wjeżdżają trasą narciarską na Nosal -opowiada Jarosław Rabiasz, szef straży Tatrzańskiego Parku Narodowego. Dyrektor tego parku Michał Sokołowski tłumaczy, że każdy taki przejazd to uszkodzenie drewnianych progów na szlakach i przepustów wody oraz wielki stres dla okolicznej zwierzyny.
Bezradni strażnicy
Crossowcy i quadowcy rozjeżdżają po deszczu leśne drogi, rolnikom niszczą uprawy. Zdesperowani gospodarze przeklinają ich, obrzucają kamieniami i zakładają stalowe linki w poprzek drogi.
Ale szalonych motocyklistów zatrzymać niełatwo. – Oni dosiadają szybkich motorów, a my nie mamy czym ich gonić. Nawet jak im się zrobi zdjęcie, to żaden dowód. Nikt ich nie rozpozna. Zachlapani błotem, na głowach mają kaski i okulary, a ich motory nie mają żadnych tablic rejestracyjnych, bo przepisy tego nie wymagają – wzdycha komisarz Marek Karkula z Nowego Targu.
Na prośbę Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego posłanka Barbara Bubula z PiS złożyła niedawno interpelację, domagając się od rządu m.in. zaostrzenia kar oraz wprowadzenia bezwzględnej ewidencji i oznakowania wszystkich motocykli terenowych i quadów.
Na razie pod naciskiem społecznym w uchwalonej niedawno nowelizacji kodeksu drogowego służby leśne i parków narodowych uzyskały większe możliwości kontroli pojazdów. – To wszystko nie wystarczy. Amatorom motocykli trzeba stworzyć jakąś alternatywę. Czyli znaleźć tereny do uprawiania tego sportu bez zagrożenia dla ludzi i przyrody – uważa Mariusz Zaród. – Samorządy mogą na tym zarobić – dodaje.